Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 marca 2018

Bezwartościowi mężczyźni ...



         Nasunęła mi się taka smutna refleksja na temat relacji damsko męskich w Polsce, ale po kolei.
         Niedawno 14 letnia dziewczynka w Paragwaju umarła w wyniku naturalnego porodu, jej ciało nie wytrzymało, nie było gotowe na urodzenie dziecka. Zadziwiające jest także to, że nawet nie chcieli wykonać cesarskiego cięcia tak bardzo stawiają na piedestale naturalne porody nawet, jeśli są zagrożeniem dla życia zarówno matki jak i dziecka. Niemal tak samo jest w Polsce.
           To jest kolejna ofiara zbrodniczych organizacji prolajferskich w Paragwaju, które lansują ideał mordowania kobiet, małych dziewczynek w imię walki o płody, które nazywają szumnie nienarodzonymi dziećmi. W Paragwaju i innych krajach Ameryki łacińskiej wywalczyli sobie prawo do znęcania się nad kobietami i dziećmi w tym dziećmi nieuleczalnie chorymi, nad którymi chcą się znęcać nie pozwalając im godnie odejść, bo na godne życie nie mają szans. Te barbarzyńskie organicaje próbują te same prawa wprowadzić w Polsce zmuszając kobiety na razie tylko do donoszenia nieuleczalnie chorych płodów, które po porodzie w męczarniach umrą.
        Teraz w Polsce w wyniku powtórnego odrzucenia przez sejm projektu Komitetu Ratujmy kobiety a do dalszych prac przeszedł projekt prolajfowy.  Znów musiałyśmy wyjść na ulice i znowu musiałyśmy protestować i pewnie nie ostatni.  Zwłaszcza, że opozycja pokazała swoja prawdziwą twarz głosami Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej projekt liberalizujący prawo aborcyjne przepadł. 
        I gdy tak o tym wszystkim myślałam przypominała mi się historia Alicji Tysiąc, która straciła wzrok po porodzie a miała szanse na odzyskanie wzroku, chociaż częściowo oraz pacjentkę Chazana, która została zmuszona do rodzenia kalekiego dziecka bez mózgu, które w męczarniach umarło miesiąc po przyjściu na świat.
         Zastanawiam się nad tym gdzie byli mężczyźni tych kobiet, przecież te kobiety miały ojców, braci, kuzynów, mężów, partnerów. Czy naprawdę nic ich nie obchodzi los ich córek, sióstr, kuzynek, żon, przyjaciółek? Czy naprawdę mężczyźni w Polsce są tak bezwartościowi, beznadziejni? Niestety chyba tak, ale najśmieszniejsze jest to, że mężczyźni tak szczycą się swoją siłą fizyczną tym, że lodówkę mogą wnieść na czwarte piętro, czym chwalił się niedawno poseł Kukiz 15, ale jak trzeba tej siły fizycznej użyć na kimś, kto krzywdzi twoją rodzinę, bliską osobę siła fizyczna męzczyn znika. Nagle zmieniają się w pozbawione siły fizycznej i psychicznej miernoty.
         Na to wygląda, że wszystkie relacje damsko męskie  w Polsce i nie tylko w Polsce są tak puste jak szuflada od biurka, że nic nie są warte, bo jeżeli mężczyzna nie jest wstanie nawet walnąć w mordę takiemu Chazanowi to, co to jest za mężczyzna? Ano żaden z niego mężczyzna i chyba nie ma w Polsce mężczyzn są tylko same egoistyczne cioty, które tak naprawdę nienawidzą kobiet.
          Niedawno na pewnym blogu  przeczytam komentarz niejakiego Rademenesa prolajfowca , który twierdził, że ze skutkami porodu od wieków sobie kobiety radziły, więc nie mają  znaczenia ich uszczerbki na zdrowiu, Jego żona po porodzie miała ogromy problem z waginą, bo ją  źle zszyli, ale najwidoczniej tym się on  nie przejmuje.  Skąd się biorą tacy mężczyźni?  Zresztą przeczytajcie sami;

Rademenes II
I tak, zawsze będę zdania, jeżeli kobieta dopuściła do tego, żeby jej ciało stało się inkubatorem, to powinna ponieść tego konsekwencje do końca, a nie zasłaniać się skutkami ubocznymi porodu, z którymi ludzkość daje sobie radę od zarania dziejów. I na tym skończmy przerzucanie się argumentami za i przeciw.

O żonie ;
Fakt - ma problem - bo lekarz tuman zjebał szycie.

        A może taki instrumentalny stosunek mężczyzn do kobiecego ciała  wynika z odwiecznej nienawiści do kobiecej waginy, zazdrość, że ją mamy?  Islam z lubością przejął zwyczaj wycinania łechtaczek kobietom, mimo że ich religia zabrania jakiejkolwiek ingerencji w ciało zarówno kobiety jak i mężczyzny, bo uważają, że bóg tworzy idealne ciało i nie wolno tego zmieniać, co nie przeszkadza im na żywca te łechtaczki wyżynać. Z resztą chrześcijanie ze wschodu np. Koptowie w Egipcie też przejęli ten barbarzyński zwyczaj, który nie ma uzasadnienia w Biblii.
       A może tu chodzi właśnie o to, aby te kobiety okaleczać, dlatego podczas porodu tnie się im tą waginą byle jak i byle jak zaszywa właśnie po to, aby nie mogły już więcej korzystać z przyjemności seksu? Może o to właśnie chodzi o znęcanie się nad kobietami, rozcinanie im części intymnych, jako formy obrzezania kobiet, Skoro nie ma w naszej kulturze tego zwyczaju trzeba według mężczyzn i nawiedzonych prolajfowych kobiet z syndromem sztokholmskim doprowadzić do pośredniego obrzezania za pomocą porodu. Innego wytłumaczenia chyba nie znajdziemy.  Co możemy z tym zrobić?
          Pozostaje nam dalsza walka o prawa kobiet nie tylko pod względem prawnym, ale także, mentalnościowym, kulturowym. Musimy zwracać większą uwagę na to jak wyglądają nasze relacje z mężczyznami po to abyśmy nie żyły, nie akceptowały pasożytów, którzy żerują na naszej nieświadomości, naiwności, którzy nie dają nam nic z siebie. Musimy wiedzieć co  chcemy zmienić pod względem mentalnym , co nam się nie podoba, czego nie możemy i nie chcemy zaakceptować, .Te kwestie chyba nam umykają, bo rzadko są one poruszane, a efekt jest taki, że tak naprawdę w trudnych sytuacjach jesteśmy same, bo mężczyźni zawodzą i nie mają z tego powodu wyrzutów sumienia. Miejmy, więc oczy szeroko otwarte…


PS W czarnym proteście brali udział także mężczyźni, którzy w naszej rewolucji nas popierali, To są wartościowe osoby, wartościowi prawdziwi, empatyczni mężczyźni, którym należy się docenienie  i szacunek zwłaszcza tym mężczyznom , którzy nie są za tym przebrzydłym kompromisem ich mój post i krytyka nie dotyczy! 

https://www.pudelek.pl/artykul/127090/14-latka_zmarla_usilujac_urodzic_dziecko_z_gwaltu_jej_cialo_nie_bylo_gotowe_na_ciaze/

wtorek, 27 lutego 2018

Moje zdanie na temat pisowskiej reformy edukacji





        Dziś chciałabym się poruszyć temat reformy edukacji, którą wprowadziła obecna partia rządząca. Wydaję mi się ten temat ważny, bo każdy obywatel tego kraju powinien mieć swoje zdanie na  temat jak polska edukacja ma wyglądać, choćby po to, aby móc ją zmieniać i na nią wpływać.Skupię się w moim poście  na poziomie szkół podstawowych , gimnazjów  i liceów . Więc;
          Rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził daleko idące zmiany w szkolnictwie.  Zlikwidowano 6 letnie szkoły podstawowe, gimnazja, 2 letnie szkoły zawodowe i 3 letnie  licea zamiast tego wróciliśmy do systemu znanego z PRL;  do 8 letnich podstawówek ,3 letnich szkół zawodowych zwane branżowymi i 4 letnich liceów  ogólnokształcących .
            Czy to dobre rozwiązanie? Myślę, że tak, bo powstanie gimnazjów miało doprowadzić do sytuacji takiej, jaka była przed II wojną światową, czyli większość społeczeństwa miała skończyć edukacje na 6 letniej szkole podstawowej. Oczywiście realizacja tego planu była rozłożona w czasie na wiele lat.
             Pierwszym etapem było wprowadzenie wielkiej różnicy programowej między 6 letnimi podstawówkami a gimnazjami, oraz doprowadzenie do tego, aby gimnazja nie były w miejscu zamieszkania ucznia, lecz musiał on / ona dojeżdżać do szkoły, co powodowało nadwyrężanie czasu i zdrowia uczniów.
        Jednak nie wszystko to, co było w epoce istnienia gimnazjów było totalnie złe a niektóre ich rozwiązania były bardzo nowoczesne. Spróbuje porównać i wykazać minusy i plusy tych systemów edukacji. Systemu w skrócie przeze mnie nazywanego gimnazjalnego, i dawnych szkół PRL- owskich, które istniały do 2004 roku, czyli także po zakończeniu PRL oraz spróbuje przejrzeć się s bliżej tej obecnej szkole pisowskiej.

Stara szkoła podstawowa 8 letnia PRL 


  •  Uczono jeszcze ze starych podręczników z czasów PRL, nowe książki dopiero wprowadzano na rynek edukacyjny, wiedza, więc była przestarzała a programy przeładowane.
  • Język obcy był wprowadzony od V klasy szkoły podstawowej. Absolwent podstawówki kończył znajomość języka na poziomie góra A2. Wprowadzano dopiero Język Angielski do szkół, więc nie każdy uczeń miał możliwość zapoznania się z tym językiem.
  • Nie było informatyki w szkołach podstawowych
  • Egzamin na koniec podstawówki odbywał się w szkole, do której aspirował uczeń. Składał się on z pisemnego egzaminu z Języka Polskiego i Matematyki i jednego dowolnego przedmiotu do wyboru, którego zdawało.  się ustnie  (pula wyboru przedmiotów była dość duża). To akurat było moim zdaniem dobre rozwiązanie, bo te dwa przedmioty są najważniejsze w edukacji podstawowej, Minusem było to, że nie było ocen procentowych, więc spokojnie można było obniżać oceny uczniom i jeśli ktoś nie dostał się do wybranego liceum, technikum lądował w jakieś innej szkole średniej bez możliwości wyboru klasy i języków.


Szkoła średnia PRL

4 letnie liceum ogólnokształcące i liceum zawodowe oraz 5 letnie technikum

  • Uczono niezbyt dobrych języków oraz tworzono klasy z niezbyt fajnymi profilami i językami. Wielu ludzi zmuszano do nauki niemieckiego i rosyjskiego lub niemieckiego i francuskiego. Język włoski lub Język Hiszpański to była rzadkość. Profile klas też nie były ciekawe dominował w ogólnikach profil ogólny. Inne profile to; matematyczno fizyczny, biologiczno chemiczny rzadziej humanistyczny o artystycznym to można raczej było pomarzyć. Były także profile z poszerzonymi językami.
  • Matura była inna dla ogólniaków a inna dla liceów zawodowych i techników. Nie pamiętam, jakie przedmioty zdawano w szkołach o profilu zawodowy cym, bo do nich nie chodziłam, ale w ogólnikach przebiegała następująco;
  • Egzamin pisemny składał się z Języka Polskiego, II przedmiotu do wyboru, wybór był ograniczony można było jedynie zdawać biologie lub historie lub Matematykę lub Fizykę lub Język Obcy tych ostatnich prawie nikt nie wybierał, więc praktycznie można było zdawać tylko jeden z tych 3 pierwszych przedmiotów, które wymieniłam.
  • Egzamin ustny z Języka Polskiego oraz drugiego wybranego przedmiotu i trzeciego przedmiotu do wyboru, choć w praktyce wybór także był ograniczany. Można było zdawać Język Obcy, geografię, chemię, biologię, historie, fizykę, matematykę, jeśli nie wybrałeś któregoś, jako II przedmiot pisemny na maturze. Praktycznie nie można było zdawać Wiedzy o społeczeństwie robiono wszystko, aby ten przedmiot nie był wybierany na maturze, choć teoretycznie można go było zdawać na egzaminie ustnym. Jak widzicie nie było to ciekawe.


6 letnia szkoła podstawowa i 3 letnie gimnazjum. 


  • 6 letnie szkoły podstawowe były nowoczesne, uczono z nowych podręczników dostosowano do nowych współczesnych czasów. Mieli moim zdaniem bardzo wartościowy i ciekawy program nauczania, który rzeczywiście można nazwać podstawą, która nie uczyła bezwartościowych bzdur. Minusem było wprowadzenie egzaminu 6 klasisty a wynik tego egzaminu liczył się, jeśli uczeń chciał chodzić do innej szkoły niż ta, do której był przypisany w ramach rejonizacji. Rząd PO –PSL miał w planach wprowadzenie także egzaminy 3 klasisty, więc zmierzało to wszystko w bardzo niedobrym kierunku.
  • Uczono także w nowoczesny sposób i przygotowywano do testów międzynarodowych oraz zaczęto odchodzić od nauczania w sposób encyklopedyczny, czyli zakuć, zdać, zapomnieć i bardzo dobrze;-)
  • Język angielski zaczynał się od 1 klasy szkoły podstawowej i to uważam za bardzo wartościowe posunięcie.
  • W gimnazjum zaczynały się już problemy, ponieważ była wielka przepaść między podstawówką a gimnazjum pod względem programów tzn. nie było ciągu nauczania, lecz z tego, co wiem spory przeskok.Wystarczy popatrzeć na egzamin gimnazjalny z części matematyczno przyrodniczej, aby się o tym przekonać i porównać go z egzaminem szóstoklasisty.
  • Warto wspomnieć także o ogromnych patologiach, które miały miejsce w gimnazjach; bijatyki, molestowania, gwałty.Mobbing istny horror, nad którym żadne grono pedagogiczne nie mogło zapanować .  
  • Egzamin gimnazjalny składał się ze wszystkich przedmiotów nauczanych na tym etapie nauki w tym języka obcego. Nie ciekawe prawda? Z drugiej strony programy były nudne, przeładowane i uczono wiele bezwartościowych rzeczy.
  • Plusem było punkty procentowe, które umożliwiały precyzyjne określenie stanu wiedzy ucznia oraz to, że egzaminy odbywały się w gimnazjum a uczniowie po uzyskaniu wyników mieli większą możliwość wyboru liceów i profili klas.
  • Uczniowie uczyli się dwóch języków obcych a Język Angielski zaczął być obowiązkowy od 1 klasy szkoły podstawowej, co powodowało, że uczniowie kończący gimnazjum władali językiem na poziomie B1/ B2, czyli poziom egzaminu FCEi tego nie powinno się niszczyć. Natomiast drugi język to był zazwyczaj Język Niemiecki zwłaszcza we wsiach i małych miasteczkach, więc właściwie młodzież nie miała wyboru, jakiego języka chce się uczyć, a to moim zdaniem nie jest dobrym zjawiskiem.


3 letnie szkoły średnie 


  • W szkołach ponadgimnazjalnych uczono nowych przedmiotów takich jak ;  Podstawy Przedsiębiorczości, Wiedza o kulturze zamiast Plastyki i Muzyki, co uważam za bardzo dobre rozwiązanie, bo tej wiedzy we współczesnym świecie brakowało a ten, kto wykazał się talentem plastycznym, muzycznym mogli kontynuować naukę w liceach plastycznych i muzycznych a ten, kto talentu do artystycznych przedmiotów nie miał nie był męczony malowaniem czy śpiewaniem.
  • W szkołach pojawiła się większy wybór języków zrezygnowano z Języka Rosyjskiego na rzecz Języka Hiszpańskiego, coraz częściej w szkołach można uczyć się także Języka Włoskiego. Językiem obowiązkowym stał się Język Angielski. Nadal uczą w szkołach Języka Francuskiego i Niemieckiego. To dobry trend.
  • Matura w szkołach ponad gimnazjalnych do 2009 roku obowiązkowo zdawano Język Polski, Język obcy i dwa dodatkowe przedmioty, czyli razem 4 przedmioty.Pula tych przedmiotów, które można było zdawać była i jeszcze jest bardzo duża. Można zadawać WoS , Historię  Sztuki a nawet Wiedze o Teatrze.To jest bardzo dobre rozwiązanie.  Niestety od 2010 roku wprowadzono maturę z matematyki, co uważam za totalny błąd, którym wielu młodym ludziom rujnuje przyszłość.
  • Ciekawym rozwiązaniem są testy np. z biologii, które przygotowują do egzaminu na medycynę.Za czasów PRL trzeba było płacić duże pieniądze na korepetycje, aby ktoś przygotował cię do takiego egzaminu, testu, bowiem szkoła do tego typu testów nie przygotowywała.Pisało się wypracowanie i owszem był test biologiczny, ale nie taki jak na medycynę.3 Letnie liceum przygotowuje do egzaminu na kierunki medyczne (jeszcze przygotowuje, bo nie wiadomo czy szkoła po reformie PIS nadal w ten sposób będzie uczyła przedmiotów przyrodniczych)


Obecna szkoła podstawowa i liceum oraz szkoły branżowe ( Szkoła pisowska) 


  • Szkoła podstawowa będzie trwała 8 lat, co jest dobrym rozwiązaniem.Egzamin na koniec podstawówki ma składać się z Języka Polskiego, Matematyki, Języka Obcego i czwartego przedmiotu do wyboru spośród biologii, chemii, fizyki, geografii i historii., Co też uważam za dobre rozwiązanie, bo te trzy przedmioty są najważniejsze na tym etapie edukacyjnym, ale nie podoba mi się mały wybór przedmiotów do czwartego egzaminu i po co w ogóle ten czwarty przedmiot wymyślili?
  • Minusem to programy przeładowane i miało wartościowe w wiedzy zlikwidowano np. Terenoznawstwo, Astronomię a zamiast tego dali jakieś bzdury o wydobywaniu węgla, czyli będą uczyć rzeczy bezwartościowych.
  • Języki na razie zostawili natomiast II język jest od 7 klasy.


Szkoła średnia 


  • Wracamy do 4 letnich liceów poza tym nie wiadomo zbyt wiele na ten temat, nie wiadomo jak będzie wyglądała matura, nie wiadomo też, co będzie z liceami zawodowymi.
  • Zlikwidowano przedmiot Wiedza o Kulturze, co moim zdaniem jest dużym błędem
  • Zlikwidowano technika a zamiast tego powstały 3 letnie zawodówki i dwuletnie uzupełniające szkoły zawodowe kończące się maturą zwane branżowymi, co jest moim zdaniem błędem, ponieważ osoby, które chciałyby iść do technikum są zdolne, ale nie będą chciały wybierać ogólniaków będą musiały iść do zawodówki a wiadomo, że w zawodówkach jest w przeważającej większości młodzież chcąca zazwyczaj kończyć swoją edukację na poziomie tylko szkoły zawodowej a nie technikum, więc siłą rzeczy osoby mający bardziej ambitniejsze cele edukacyjne na tym stracą.


         Jakie jest moje zdanie na temat reformy edukacji, którą wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość? Podoba mi się powrót do 8 lat nich szkół podstawowych i 4 letnich liceów oraz likwidacja dużej ilości egzaminów, które miały miejsce podczas istnienia gimnazjów. Cała reszta tej reformy mi się nie podoba. 
          Z tego, co się dowiedziałam programy szkolne są gigantycznie przeładowane a dzieci dwie klasy gimnazjum przerabiają w rok, co jest idiotyczne a wystarczyło tylko przynajmniej na początek zlikwidować materiał z jednej klasy gimnazjum np. z drugiej  klasy, bo akurat tam były najwięcej niepotrzebnych treści a rzeczywistą reformę zaczynać od dzieci, które już pójdą nowym systemem od początku, czyli tylko klasy pierwsze ewentualnie 1-3 a reszta powinna iść, tzw. programem przejściowym.               
         Powinno się także zachować te zalety edukacyjne, które istniały podczas istnienia gimnazjów jak np. ciekawe przedmioty oraz wartościowe treści, które były uczone np. terenoznawstwo. Nie powinno się kopiować wszystkiego, co było w PRL, ponieważ współczesne czasy wymagają nowoczesnego kształcenia dostosowanego do nowych czasów. 
           Jeśli rząd pójdzie drogą przeładowanych programów PRL-owskich to młodzież będzie po prostu w tyle za cywilizowanym światem, będzie może miała teoretyczną wiedzę, ale bez użyteczną no, bo, po co komu wiedza o wydobyciu węgla, ale już wiedza, np. o astronomii może się przydać w przyszłości choćby po to, aby wiedzieć jak ten nasz świat i wszechświat wygląda oraz mieć wiedzę z jakieś dziadziny nauk ścisłych a wiadomo, że w każdym społeczeństwie jest jej deficyt.

          A jakie wy macie zdanie na temat reformy edukacji, co byłoby warto waszym zdaniem zachować z czasów istnienia gimnazjów, jak powinien według Was wyglądać powrót do 8 letnich szkół podstawowych.  Jak wygląda to z waszej perspektywy? Jestem ciekawa waszych opinii.

PS; Świadomie nie pisałam o szkolach zawodowych, bo niewiele mogę powiedzieć na ten temat. Z tego, co wiem nauka w szkołach zawodowych w czasach PRL np. historii trwała w tych szkołach 1 rok, a uczniowie zaczynali naukę historii od starożytności i na starożytności kończyli.Nie wiedzieli nic o czasach współczesnych. Dopiero za czasów Platformy to zmieniono a uczniowie zaczęli uczyć się historii najnowszej, co moim zdaniem jest bardzo dobrym rozwiązaniem, bo wiedza o współczesnych wydarzeniach jest wiedzą nizbedną każdemu człowiekowi niezależnie od ukończonego etapu edukacji.  Jeśli ktoś ma informacje na temat tego etapu nauki to proszę pisać.

Linki;


niedziela, 10 września 2017

Dyskryminacja Kobiet ze względu na wygląd i wiek...

   


            W Polsce i w innych częściach naszego ziemskiego globu jest wiele form i środków, które dyskryminują kobiety. Mamy dyskryminacje na rynku pracy, dyskryminacje obyczajową, seksualną a nawet próby zabraniania kobietom decydowania o swoim ciele, czyli ograniczania praw kobiet do aborcji i stawiania płodu wyżej niż życie, samopoczucie kobiety.  Jednak dzisiaj chciałabym zwrócić uwagę na inną formę dyskryminacji, która często umyka nam uwadze. Dyskryminacje kobiet ze względu na wygląd i wiek . Kobieta nie ma prawa źle wyglądać, być niezadbana, mieć problemów z nadwagą. Przejaw tej dyskryminacji można zauważyć w mediach i polityce.


            W mediach, telewizji mężczyźni, dziennikarze otyli, niedbający o wygląd mogą prowadzić programy telewizyjne np. Kiedyś znanym dziennikarzem, który zasłaniał swoją tuszą  cały telewizor był Wojciech Mann. Wygląd nie przeszkadzał mu nie fajnie i bardzo szyderczo odzywać się do gości programu np. Szansa na sukces. Pozwalał sobie nieraz na niewybredne i bardzo niemiłe żarty w stosunku do ludzi skrępowanych sytuacją , którzy nie byli obeznani z mediami. Do tego możemy dodać dziennikarza Piotra Semkę oraz dziennikarza, co prawda nie telewizyjnego, ale jednak Adama Michnika, którego nawet Esbecja uważała za człowieka niechlujnego ma dodatkowo wadę wymowy, jąkanie, które nie przeszkadza mu dużo mówić …


            Z Polityków mamy np. Ryszarda Kalisza, który także chudością nie grzeszy, jednak gdyby kobieta lub kobiety chciały prowadzić program telewizyjny lub startować do parlamentu spotkałyby się z bardzo obrzydliwą oceną swojej osoby; ledwo się może podnieść z krzesła a chce programy prowadzić i być posłem bezczelna paskuda jakaś. Bo kobiety otyłe powinny schować się do mysiej dziury lub zacząć się odchudzać a nie straszyć otoczenie swoją posturą, Oprócz Doroty Wellman kobiety z nadwagą, której daleko do otyłości takiego Wojciecha Manna nie znam żadnej, która istniałaby w mediach a i tak musiała sporo wywalczyć, aby w tych mediach pracować. Pani Wellman z lego, co przeczytałam ma nadwagę z powodu problemów zdrowotnych a nie obżarstwa.


            Ta dyskryminacja dotyczy także kobiet w bardziej dojrzałym wieku, które gdy przekroczą pewien wiek są usuwane z telewizji natomiast mężczyźni mogą dłużej pracować na wizji, np. ŚP Zygmunt Kałużyński pracował w telewizji do śmierci, chociaż z tego, co słyszałam higieną nie grzeszył …


          Jak widzicie u mężczyzn toleruję się nieładny, niechlujny wygląd, tuszę, jąkanie się, seplenienie u kobiet takich wad się nie toleruję. Myślę, że jest wiele rzeczy, które feministki muszą zmienić jedną z ważnych kwestii jest dyskryminacja kobiet ze względu na wiek i wygląd.

wtorek, 20 czerwca 2017

Bądźmy bezwstydne...;-)

           Odkąd teoretycznie mamy wolną Polskę jesteśmy świadkami wielkiej nagonki na kobiety i próby ograniczenia naszych praw pod względem prawnym, ale także obyczajowym. Jesienią z tego, co słyszałam szykuję się nam nowy protest kobiet, niestety nie możemy złożyć parasolek.


          Odkąd Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory chcą kobietom odebrać prawo do usuwania ciąży nawet w tych trzech restrykcyjnych wypadkach, czyli zaostrzyć tzw. kompromis aborcyjny –środowiska pro life nie składają broni a Prawo i Sprawiedliwość, jako zakładnik środowiska konserwatywnego ma trudny problem do rozwiązania.


          Od 1989 roku politycy i środowiska konserwatywne chcą także cofnąć zmiany obyczajowe lansując konserwatywny model rodziny wprowadzając konserwatywną ideologię do szkół oraz walcząc z Gender.


         Nie możemy się poddać i nie możemy na tą nagonkę na kobiety pozwalać Musimy walczyć nie tylko z pro life na manifestacjach, ale i w życiu codziennym starając się być jak najbardziej wyluzowane pod każdym względem. Musimy wytoczyć wojnę pro life, kościołowi katolickiemu, środowiskom konserwatywnym a także środowisku europejskiej lewicy, która chce wszystkie kobiety ubrać w burki (patrzcie poprzedni post).


           Na pewnym blogu znalazłam bardzo ciekawy cytat Noami Wolf, która radzi kobietom, aby były bezwstydne, wyluzowane zarówno w zachowaniu, seksie, ubiorze…. Wakacje, lato  to czas w sam raz na przeprowadzenie takiej batalii poprzez ubieranie się jak najbardziej skąpo, wyzywająco … Oto cytat, który mi się spodobał;


Bądźmy bezwstydne. Bądźmy zachłanne. Szukajmy przyjemności. Unikajmy bólu. Ubierajmy, dotykajmy, jedzmy i pijmy to, na co mamy ochotę. Szanujmy wybory innych kobiet. Szukajmy takiego seksu, jakiego pragniemy i walczmy zaciekle przeciwko takiemu seksowi, jakiego nie chcemy. Znajdźmy swoje własne motywacje. A jeśli uda nam się przebić i zmienić zasady gry tak, by poczucie własnej urody nie mogło zostać zagrożone, wyśpiewajmy tę urodę, ubierzmy ją, afiszujmy się z nią, pokazujmy ją.Noami Wolf (z książki Mit urody)


           Spodobał mi się taniec pewnej dziewczyny, fajnie tańczy tak radośnie..Każda dziewczyna powinna spróbować …


https://vimeo.com/206706332

niedziela, 14 maja 2017

Dziwny paradoks...


           Dziś temat polityczny i jak najbardziej aktualny …Zastanawiam się nad dziwnym niezrozumiałym dla mnie zjawiskiem, ale zacznijmy od początku.


          Zazwyczaj osoby o poglądach lewicowych kojarzą się z ludźmi kochającymi wolność, równość, opowiadają się za równouprawnieniem kobiet, osób homoseksualnych i wszystkich wykluczonych grup społecznych. Liberałowie także kochają wolność, ale bardziej pod względem gospodarczym niż społecznym przynajmniej tak jest w Polsce.


          Natomiast konserwatyści nie cenią sobie wolności zwalczają wszystkimi możliwi sposobami. Śmiało można powiedzieć, że są wrogami kobiet, wrogami inności i chcą tą wolność innym ludziom odebrać. Często jednak są za wolnym rynkiem, ale jest to dla nich instrument do wykluczania ludzi ze społeczeństwa i ograniczenia ich zasobności majątkowej, co powoduję brak świadomości życiowej, szans na zdobycie wykształcenia i dobrej pozycji społecznej.Jacy są konserwatyści i lewica oraz liberałowie w Polsce ten temat sobie darujemy, bo chciałabym się skupić na innym problemie.


          Jest jednak jedna rzecz, której nie potrafię zrozumieć ani pojąć.Liberałowie i lewica zarówno ta europejska jak i polska chce przyjmować imigrantów islamskich, którzy tą ukochaną wolność obyczajową im odbiorą. Feministki zamiast sprzeciwiać się najazdowi islamistów na Europe, którzy już teraz Europejki gwałcą i chcą wprowadzać prawo szarijatu islamistom się nie sprzeciwiają a bywa, że ich usprawiedliwiają i każą kobietom wypracować sobie metodę postępowania wobec nowych przybyszów ze wschodu .


          Niedawno przeczytałam jak prezydent Austrii powiedział, że w krotce poproszą wszystkie kobiety Europejki, aby w geście solidarności z muzułmankami założyły burki …Tak dobrze czytacie to nie jest pomyłka, link podam wam na końcu posta .  Nie potrafię takiej postawy zrozumieć zwłaszcza wśród kobiet, feministek, które wszystko to, co osiągnęły świadomie zaprzepaszczają. Stracą przez islamistów wolność ubioru, poruszania się, a z czasem możliwość pracy zawodowej i niezależności zarówno finansowej jak i seksualnej .  Wszystko stracą na własne życzenie!


           A konserwatyści, którzy chętnie wszystkie kobiety zagoniliby do kuchni i cofnęliby zmiany obyczajowe są wrogami emancypacji kobiet sprzeciwiają się wpuszczaniu imigrantów islamskich, prawu szarijatu, burkom, choć sami chcieliby ingerować w modę i ubiór kobiet .Czy to nie jest nienormalne? Konserwatyści, którzy marzą o katolickiej wersji islamu i ograniczeniu praw kobiet nie chcę wpuszczać do swojego kraju islamistów, z którymi im po drodze a lewica, która jest za wolnością, prawami kobiet chce namawiać wszystkie Europejki do zakładania burek. Tego zrozumieć nie mogę .Może Wy mi to możecie wyjaśnić?


          A może to jest zmowa europejskich mężczyzn, którzy chcą cofnąć zmiany obyczajowe i ukrucic wolność kobiet, odebrać im prawa, ponieważ kobiety w ciągu tych 100 lat za szybko dorównują mężczyznom i z czasem przewyższa ich we wszystkich dziedzinach życia? Może to ich przeraża? To chyba byłoby jakieś wyjaśnienie tego dziwnego zjawiska, które zaobserwowałam w ostatnim czasie.


         Nie mam jednak już żadnych złudzeń, co do elit europejskich. Elity europejskie chcą islamizacji Europy, chcą ataków terrorystycznych .To świadome działanie tylko chyba dziwnie nie zdają sobie sprawy z tego, że będą wśród tych islamistów żyć i wszystkie skutki ich działań odczują, może mniej niż zwykli przeciętni obywatele, ale ograniczy to ich wolność w każdym aspekcie  ich życia.


           No cóż na to wygląda, że świat oszalał a raczej elity polityczne oszalały. Ciekawe, jaką diagnozę tym pseudo politykom postawić? Co jest celem takiego ich zachowania, takich posunięć? Teorie spiskowe mówią wiele na temat tego, co się dzieję . Nie dziwię się, że coraz częściej ludzie zaczynają w nie wierzyć, bo racjonalnie działań obecnych elit politycznych trudno wytłumaczyć, zrozumieć. A co wy o tym myślicie?


http://www.pudelek.pl/artykul/109509/prezydent_austrii_apeluje_zeby_wszystkie_kobiety_nosily_burki_to_bedzie_wyraz_solidarnosci/

wtorek, 7 marca 2017

Jutro międzynarodowy protest kobiet !


          Jutro w Polsce i 40 innych krajach takich jak; Argentyna, Australia, Honduras, Irlandia Północna, Irlandia, Izrael, Czechy, Rosja, Peru i USA odbędą się protesty kobiet pod hasłem Kobiety przeciwko przemocy władzy.


         W wielu krajach doszły do władzy partie konserwatywne np. w USA gdzie od razu zaczęli wprowadzać konserwatywne, dyskryminacyjne przepisy przeciwko kobietom np. pan prezydent Donald Trump pozbawił dotacji fundacji, które pomagały kobietom w bezpieczny sposób usunąć ciąże. W Polsce działania konserwatywnego rządu Prawa i Sprawiedliwości dobrze podsumowała jedna z przedstawicielek Partii Razem o to cytat 


"Rok rządów PiS to rok agresywnych ataków na prawa kobiet” „Po próbie drakońskiego zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, rząd ogranicza nam dostęp do antykoncepcji awaryjnej. Zagrożone są standardy opieki okołoporodowej. Twarzą polityki PiS wobec kobiet staje się doktor Chazan, człowiek, który zmusił pacjentkę do donoszenia — wbrew jej woli — niezdolnego do życia płodu" Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.


          Musimy zaprotestować przeciwko prawu i praktykom dyskryminacyjnym, które rządy konserwatywne chcą wprowadzać. Jest tego nie zrobimy to skończymy tak jak kobiety w Ameryce łacińskiej, które za poronienie siedzą w więzieniach 25 lat a mężczyźni mogą je bezkarnie bić i zabijać, dlatego ja protesty kobiet popieram i Wam też to radzę!


 http://noizz.pl/spoleczenstwo/miedzynarodowy-strajk-kobiet-na-dzien-kobiet-bedzie-czarna-sroda/fx4q5f6

sobota, 1 października 2016

Dziewczyny, nie brońcie "kompromisu"! Was on nie chroni -Artykuł


            W Polsce po raz kolejny rozpoczęła się dyskusja na temat aborcji.  Który to już raz? Tym jednak razem pro life chce zabijać kobiety pod płaszczykiem ochrony płodów.Ich zainteresowanie płodami kończy się w momencie, gdy następuje akt porodu, wtedy ich już nic nie obchodzi ani dziecko ani zdrowie kobiety.


           Ci osobnicy nienawidzą kobiet taka jest prawda. Jednak środowiska lewicowe, wolnościowe są  moim zdaniem w uśpieniu tak jakby niedostrzegany zagrożenia, jakby pro life traktowały, jako niegroźny margines społeczny. A to jest wielki błąd, który może się skończyć tragicznie.


            Obecnie obowiązująca ustawa antyaborcyjna zwana ironicznie kompromisem nie pozwala na to, aby kobieta miała wybór. A trzy przypadki dopuszczalności aborcji nie są respektowane, dowodem na ten fakt  są  Pacjentki prof. Chazana i Alicja Tysiąc, która straciła nieodwracalnie wzrok (podobno widzi już tylko na jedno oko a wada jest nieoperacyjna)


           Ten antyaborcyjny kompromis wymyślili mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Jest ich niestety zbyt wiele. Jednak dziś chciałabym przytoczyć słowa mężczyzny, który namawia kobiety, aby wreszcie się obudziły i zaczęły walczyć o swoje prawa . Myślę ,że warto go przeczytać i posłuchać , bo mąrze pisze. ;


Dziewczyny, nie brońcie "kompromisu"! Was on nie chroni


Kiedy nareszcie ogłaszacie masowy protest, chcę wesprzeć Waszą odwagę. Kiedy mówicie, że obecny "kompromis" aborcyjny to dobre rozwiązanie, chcę rozwiać Wasze złudzenia.


 Drogie Dziewczyny (z "Gazety Wyborczej" i nie tylko),


Wczoraj przeczytałem w "Gazecie", że chcecie zaprotestować przeciwko projektowi ustawy, który całkowicie zabrania przeprowadzania aborcji w Polsce. Nazywacie go "przygotowanym przez fanatyków" i nie ma tu między nami sporu.


Niech mi będzie wolno wyznać, że kiedy ogłaszacie (nareszcie!) masowy sprzeciw – jestem z Wami, bo macie słuszność. Ale kiedy niektóre z was twierdzą, że polski tzw. kompromis aborcyjny z 1993 roku "ciągle jest najlepszym rozwiązaniem" – jestem zdumiony, że macie jeszcze złudzenia.


O Was bez Was, czyli kompromis w ironicznym cudzysłowie


Jestem zdumiony, bo to przecież głównie Wy już teraz jesteście otoczone "opieką" jednej z najbardziej restrykcyjnych ustaw aborcyjnych w Europie.


Mogę zrozumieć, z jakich powodów autorzy i obrońcy tej ustawy chętnie określają ją jako "kompromisową". Za wyjątkowy sukces mogą sobie jednak poczytywać to, że same kobiety godzą się na mówienie o "kompromisie" bez ironicznego cudzysłowu. A już zwłaszcza, jeśli robią to w sytuacjach tak przełomowych dla ochrony praw kobiet w Polsce, jak dzisiejsza.


Jestem zdumiony, bo nic mi nie wiadomo o tym, aby polskie kobiety w latach 90. zawierały w tej sprawie jakiś kompromis, będąc jego stroną. Tym bardziej nie mam poczucia, aby w kolejnych latach były traktowane jako strona. Czy Wy czułyście się stroną wtedy? A czujecie się nią dzisiaj?


"Kompromis" bez gwarancji


Jestem zdumiony, bo to przecież Wy wiecie – znacznie lepiej niż ja – że ta jedna z najbardziej restrykcyjnych ustaw w Europie okazuje się w działaniu jeszcze bardziej restrykcyjna niż na papierze.


Czy niektóre z Was ciągle myślą, że mają prawo do aborcji w trzech wyjątkowych przypadkach dopuszczonych ustawą? Formalnie może tak. W istocie często go przecież nie mają, choćby i któryś z "trzech przypadków" na aborcję pozwalał.


To przecież Wy lepiej znacie i rozumiecie dramat pacjentek dr. Chazana. Słyszałyście więcej o kobietach odsyłanych od szpitala do szpitala czy o skandalicznych przypadkach tzw. ogólnych klauzul sumienia, skutkujących np. tym, że z mapy Podkarpacia znikły szpitale, w których kobieta mogłaby legalnie usunąć ciążę.


Państwo, które w latach 90. zafundowało Wam ten "kompromis", nie dało Wam jednocześnie żadnych gwarancji, że będzie go strzec.


Gwarancji mogą Wam za to udzielić tzw. obrońcy życia – od lat robią wszystko, aby nawet to resztkowe prawo do aborcji w sytuacjach nadzwyczajnych pozostało fikcją. Rozzuchwalili się, bo wiedzą, że może i państwo nadało temu "kompromisowi" formę, ale to oni napełniają go na co dzień treścią.


Nie chcą aborcji, ale z zapobieganiem też walczą


Robią to nie tylko w kwestii aborcji. Pamiętacie jeszcze, że częścią "kompromisu" było m.in. wprowadzenie do szkół edukacji seksualnej?


Zapewne nie tylko Wy rozumowałyście wtedy i później logicznie: skoro "obrońcy życia" z taką odrazą mówią o aborcji, to zgodzą się na to, co mogłoby realnie ograniczyć jej skalę – czyli powszechną edukację seksualną i ułatwienie dostępu do antykoncepcji, w tym także pigułek "po".


Daliśmy się wszyscy zrobić na szaro: w walce z rzetelną, dostosowaną do wieku edukacją seksualną oraz profilaktyką "obrońcy życia" są nie mniej zajadli niż w forsowaniu całkowitego zakazu aborcji. Przestrzeganie także tej części "kompromisu" nigdy ich nie interesowało.


Zważywszy na to, czego się dziś dowiadują i nie dowiadują uczniowie na lekcjach tzw. wychowania do życia w rodzinie, trzeba przyznać, że "obrońcy życia" znów okazali się diabelnie skuteczni. Znów: znacznie skuteczniejsi niż samo państwo. Czy to Wam czegoś nie mówi o tym "kompromisie"?


Obrońcy życia skrzykują się sprawniej


Presja tzw. obrońców życia na to, aby drogą ustawy odebrać Wam resztki praw w kwestii aborcji, jest zjawiskiem stałym. Pomysły zaostrzenia ustawy, z których każdy zagraża zdrowiu i życiu polskich kobiet, co jakiś czas przerabiamy na nowo.


To nie jest anomalia – to jest stały element krajobrazu. To nie jest ponawiany atak z prawej flanki na "kompromis" aborcyjny – to jest efekt działania tego "kompromisu". Dzieje się to wszystko także dlatego, że moralnego szantażu tzw. obrońców życia politycy ciągle bardziej się boją niż Waszego gniewu. Będzie dla nas wszystkich lepiej, kiedy to się zmieni.


"Obrońcom życia" jedno trzeba przyznać: do narzucania innym swoich przekonań skrzykują się dotąd znacznie skuteczniej niż polskie kobiety do obrony własnych praw. To, że lada moment nawet fikcja "kompromisu" może się nie ostać, jest dla nas wszystkich groźne. Jednak to, że niektóre z Was są gotowe dzisiaj protestować, broniąc jednocześnie owej fikcji, jest zdumiewające.


Brońcie się i bądźcie dzielne


Przyjmijmy na moment, że ten "kompromis o Was bez Was" wcale nie służył temu, żeby Was zdyscyplinować i zagonić do kąta. Może ci, którzy ów "kompromis" ustalili, naprawdę liczyli, że w tym kącie prawdziwi wrogowie kobiet Was nie znajdą i nie będą czyhać na resztkę Waszych praw.


Problem polega na tym, że Wasi wrogowie od początku ani myśleli tego "kompromisu" przestrzegać. Zacierali ręce, gdy ustawa okroiła Wasze prawo wyboru do minimum, a o to, by ograniczać je do zera, dbają już sami. Kiedy tylko dostrzegali w parlamencie – tak jak dziś – bardziej sprzyjający układ planet, do deptania "kompromisu" rzucali się na wyprzódki. Swoją drogą nie ma co udawać, że się z takimi zamiarami jakoś przesadnie kryli.


Dzisiejsze sejmowe i medialne paroksyzmy wokół aborcji budzą Wasz uzasadniony lęk. Mają jednak pewną zaletę: możecie się w tej kwestii pozbyć iluzji. "Kompromis", którego część spośród Was chce bronić, nie działa. W powietrzu wisi inne pytanie: co Wy na to?


Dziewczyny, nie pozwalajcie się już zagonić do narożnika. Dzisiaj widać już doskonale, że to, czego niektóre z Was są gotowe bronić jako szlachetnej idei, nie broni Was przed zakusami fanatyków wcale a wcale. A zatem nie brońcie tego "kompromisu" i Wy – brońcie siebie i bądźcie w tym dzielne.


Dziewczyny (z "Gazety Wyborczej" i nie tylko) – powodzenia! I w najbliższy poniedziałek, i każdego następnego dnia.


Autor;Mateusz Zimmerman


http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/dziewczyny-nie-broncie-kompromisu-was-on-nie-chroni-komentarz/r8ytpn

czwartek, 22 września 2016

Burkini, czyli jak Muzłumanki łamią prawo...

               Witam po przerwie wakacyjnej; -) Lato i wakacje już minęły, ale niestety w tych letnich miesiącach pojawił się pewien problem, którego nie można przemilczeć.Pojawił się problem burek i Muzułmanek, które postanowiły łamać prawo zasłaniając się swoją religią. W krajach Europy zachodniej zasłanianie całego ciała jest zakazane. 


            W naszej europejskiej kulturze strojem plażowym jest bikini a nie żadne burkini  a te osoby, które nie chcą się rozebrać mają do dyspozycji T-shirty, krótkie spodenki i ochronne kapelusze. Czytałam wiele komentarzy na temat burkini  i prawa, które je zakazuje. Chciałam jednak przytoczyć wypowiedzi kobiet z Arabii Saudyjskiej, które walczą od lat z fundamentalizmem islamskim oraz narzuceniu im strojów zakrywające ich ciała.


         Myślę, że ich głos i wypowiedzi są  istotne w tej dyskusji, bowiem ten problem będzie się nasilał.  A  co wy o tym myślicie ?



W czasie, gdy noszenie burkini na plaży dzieli opinię publiczną we Francji, korespondentka „Paris Match” rozmawiała na temat ubioru, który rozpalił dyskusję, z Saudyjkami.


Co tak naprawdę myślą o tym zażartym sporze, który rozgorzał pod koniec lata we Francji? Mieszkam w Rijadzie od jedenastu lat. Jestem korespondentką i dzięki mojemu statusowi jestem całkowicie zanurzona w tym społeczeństwie, które pozostawia niewiele miejsca dla kobiet, nieważne czy Saudyjek, czy pochodzących z zagranicy. Od samego początku śledzę dyskusję na temat burkini.


Kobiety w Arabii Saudyjskiej nie mają żadnej osobowości prawnej, nie istnieją pod względem prawnym. Należą do opiekuna (ojca, męża, brata, syna), krótko mówiąc, do mężczyzny, który za nie decyduje. Decyduje o kwestiach ich życia lub śmierci. Pomimo tego saudyjskie znajome, z którymi mam bliski kontakt, odmawiają używania słowa „alienacja”, ale w kategoriach nakładanych na nie zakazów tak właśnie jest. Zakaz prowadzenia samochodu, zakaz podróżowania bez zgody opiekuna, zakaz napicia się na tarasie, zakaz dzielenia przestrzeni publicznej z innym mężczyzną poza jej mężem lub członkiem rodziny i zakaz pływania w morzu lub w basenach hotelowych. Kobietom pochodzącym z Zachodu też tego nie wolno! Poza najbogatszymi, które mają baseny, gdzie mogą pływać z dala od wścibskich oczu…


W Jeddah istnieją prywatne plaże, gdzie nieco bardziej „wyzwolone” niż reszta Saudyjki noszą stroje kąpielowe: jednoczęściowe lub bikini. Rozmawiałam z kilkoma z nich.


Fawzia, 35 lat, nie rozumie tej dyskusji i wyjaśnia bez ogródek: „To śmieszne, że mówią w naszym imieniu. Ja odmawiam noszenia burkini. To nie ma nic wspólnego z religią. Jak można mówić, że ta część garderoby pozwala kobietom się wyzwolić? To jest kompletna nieprawda! Czuję się wolna w moim dwuczęściowym kostiumie. A przy okazji, Clarence, próbowałaś pływać w burkini?”.


Noura, 42 lata, krytykuje mężczyzn – cenzorów: „W czyim imieniu? Mężczyźni we Francji, nieważne czy politycy, czy nie, przejęli ten temat? Znowu widzę, że mężczyźni zmonopolizowali temat statusu kobiet. Co powinny nosić, burkini, czy nie burkini… W skrócie, to jest męczące”.


Hoda, 33 lata, jest zła: „Nie rozumiem, dlaczego kobiety we Francji walczą o to, żeby nosić burkini, podczas gdy my, Saudyjki (nie wszystkie) chciałybyśmy się pozbyć abaji, zasłon, wszystkich tych kawałków materiałów, które skrywają naszą egzystencję. Trzy lata temu miałam okazję spędzić wakacje w Cannes. Nie widziałem na plażach żadnej Saudyjki czy muzułmanki w burkini. Myślę, że musimy szanować zwyczaje kraju, takiego jak Francja, który nas gości. Podobnie, kiedy obcokrajowcy przyjeżdżają do Arabii Saudyjskiej, powinni dostosować się do naszej kultury i naszego sposobu życia. Jeśli chcesz wiedzieć, to tak naprawdę myślę, że cała ta dyskusja wokół burkini jest prowokacją kobiet, które hańbią naszą religię, islam. Czasami wstydzę się za nie!”.


Na innych plażach na zachodnim wybrzeżu królestwa przechadzają się czarne cienie, które wyglądają jak kobiety-żaby. Tak, mają na sobie burkini. To nie wojsko. Chciałam zadać im parę pytań, ale odmówiły odpowiedzi.


Clarence Rodriguez


https://euroislam.pl/polemika-wokol-burkini-oczami-saudyjek/

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Inwazja Islamistów na Europę jest już faktem!


           Ostatnie kilka miesięcy to czas niepokojących wydarzeń w Europie. Na naszych oczach pod pretekstem wojny w Syrii dokonuję się inwazja islamistów na Europe. Islamistów, bowiem żadnymi uchodźcami bym ich nie nazwała. Większość tych niby uchodźców to agresywni młodzi mężczyźni, którzy mają siłę walczyć z policją i wojskiem. Wśród tych niby uchodźców jest niewiele kobiet i dzieci starszych ludzi nie ma wcale. Ciekawa jestem gdzie  są ich rodzice? Pozabijali ich czy zostawili na pastwę państwa islamskiego?


           Oprócz walki z Policja pseudo uchodźcy pokazali jak potrafią się bawić w noc sylwestrowa gwałcili, napastowali i okradali kobiety wiele z nich zmasakrowane trafiły do szpitala. Wiek kobiet nie miał znaczenia, bo gwałcili także kobiety dojrzałe, które mogłyby być nawet ich matkami. Policja nie reagowała a rząd zabronił mediom mówić o całej sprawie próbując ukryć całą aferę.  Ataki na kobiety nie wydarzyły się tylko w Niemczech, ale w Szwajcarii, Austrii i Szwecji.


          Politycy niestety nie wyciągają wniosków z sylwestrowych wydarzeń Burmistrz kolonii haniebnie poradziła kobietom, aby wypracowały kodeks postępowania i dostosowały się do uchodźców. 


        Co będzie dalej?  Przewiduje najgorsze. Obawiam się, że krytyka zachowania uchodźców będzie traktowana przez władze, jako namawianie do nienawiści i ludzie, którzy będą się bronić przed arabami będą karani więzieniem. Z tego, co zdążyłam przeczytać jednak z użytkowniczek facebooka ma sprawę sądowa, dlatego, że nazwała uchodźców brudasami i powiedziała, co o nich myśli.  W Niemczech Policja użyła gazu na demonstrantach, którzy protestowali przeciwko temu, co wydarzyło się w Noc sylwestrowa. Czemu nie użyła broni, gdy gwałcono Niemki?


          Dokąd zmierzamy? Do kalifatu Islamskiego?  Co prawda Polska jest pod rządami Pisu , wiec może uchronimy się od zalewu beżowych, ale zagraża nam kalifat w wersji katolickiej.  Obawiam się, że gdy Europa zachodnia upadnie wolnościowe wartości  upadną razem z nią a Polacy nie zbudują niczego wartościowego choćby, dlatego, ze jesteśmy mentalnościowo podobni do Rosji a nie do Europy i potrzebujemy nadzoru po to, aby ludziom szczególnie kobietom tej wolności nie zabrano.


         Wiem, że sprzeciw przeciwko islamizacji Europy przejęły środowiska narodowe, skrajnie prawicowe.   Dlatego wielu ludzi, mimo że nie podoba im się przyjmowanie uchodźców, boją się terroryzmu islamskiego wolą się na ten temat nie wypowiadać, bo zaraz będą utożsamiani z naziolstwem, narodowcami. A nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał być kojarzony z tymi psycholami.


         Nie zmienia to jednak faktu, że w tej jednej sprawie niestety ci osobnicy mają  rację. Jeśli nie będziemy sprzeciwiać się Islamizacji Europy stracimy naszą wolność i obudzimy się z ręką w nocniku. Nie potrafimy pokonać naszych konserwatystów, co widzimy, chociaż po ustawie antyaborcyjnej, więc jak poradzimy sobie z mentalnością beżowych, która jest po stokroć bardziej konserwatywna od naszej ? Oni nie dostosują się do nas, bo niby, dlaczego mieli by to robić a my nie dostosujemy się do ich mentalności, bo musielibyśmy się pożegnać z wolnością, o którą tak walczyliśmy.


        Nie zapraszanie uchodźców do Europy, ograniczenie wyznawców islamu powinno być priorytetem cywilizowanego świata, który powinien chcieć zachować swoją wolność a nie wpuszczać tych, którzy nas chcą zabijać. Czy oni nie widzą, że islamizują Europę? Czy nie wiedzą, że mimo władzy i pieniędzy także odczują tego skutki?  Czy oni nie wiedzą  ,że jak ta Europa upadnie nie będzie ani  świata zachodu ani wschodu tylko będzie takie główno. Czy oni nie widzą ,że jeśli islam wygra będziemy niewolnikami a uciec nie będzie dokąd ?                Chyba nie widzą ,ale poczują na własnej skórze  to co zrobili i żadne  pieniądze  i zamykanie się w bogatych gettach nie pomoże . Z jednego powodu  bo  dziką  swołaczą ,która niczego się nie boi  ani śmierci ani więzienia  nie można rządzić  to oni będą rządzić nimi .


Albo zaczniemy działać ,albo obudzimy się w piekle !!!


 Źródła;


http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/napady-na-kobiety-w-kolonii-manifestacje,609378.html


http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1568294,Ataki-na-kobiety-w-Niemczech-Ponad-500-zawiadomien-o-przestepstwach-po-zajsciach-w-Kolonii


http://www.pch24.pl/burmistrz-kolonii-poradzila-kobietom-napadanym-przez-imigrantow-dostosowac-sie-i-uwazac,40393,i.html


http://wiadomosci.onet.pl/lublin/pisala-brudasy-pier-o-uchodzcach-chce-wiezienia-w-zawieszeniu-i-800-zl-kary/0jnvf2

piątek, 6 lutego 2015

Spasiony kler;-)

            Olga  Kora Jackowska, która jest wszystkim znana z ciętego języka wraziła ostatnio pogląd, z którym się zgadzam Za to tez została pozwana przez Ryszarda Nowaka Prezesa Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą złożył on w sądzie pozew przeciwko Korze... Oskarża piosenkarkę o "publiczne znieważenie przedstawicieli Kościoła Katolickiego.


            Nie można rzecz jasna wszystkich księży wkładać do jednego worka, bo niektórzy  są rzeczywiście pozytywnymi osobami, którzy pracują dla ludzi i mają  jakieś ideały, misje, w którą wierzą, ale dość duża część hierarchów kościoła zapomniała o tym jak ma wyglądać ich posługa.


Cytuję fragment wypowiedzi Kory :


Jedynym zbawcą kościoła i to przez duże Z jest dla mnie papież Franciszek (...) Proszę go sobie wyobrazić na tle tych wszystkich biskupów, arcybiskupów, purpuratów wszelkiej maści Jak oni wyglądają! Przecież to jest kupa sadła, starego zmętniałego mózgu (...) Jak może przekazywać miłość Urbi et Orbi facet, który ledwo chodzi, bo jest tak spasiony, więc wtacza się do swojego luksusowego auta, gdzie zza przyciemnionych szyb nie widzi swoich owieczek. Oni mają wszystkie siedem grzechów głównych wypisane na twarzy: Oj, pójdą pod topór: Topór Sądu Ostatecznego, oczywiście"



Zgadzacie się z Korą ?


Źródło


http://www.faktyimity.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=2974:kora-jackowska-o-biskupach-kupa-sadla-starego-zmetnialego-mozgu

środa, 14 stycznia 2015

Je suis Charlie !

    


          7 stycznia 2015 roku  muzułmańscy terroryści zabili redaktorów paryskiej gazety Charlie Hebdo, ponieważ według nich obrażali Islam i proroka Mahometa rysując jego karykatury. Cała Europa solidaryzuje się z ofiarami tej haniebnej zbrodni i ja też. Tolerujemy zdziczały islam na pokuszenie boskie oszukując się farmazonami z godnymi z poprawnością polityczną ,tolerancją dla odmienności itp.  bzdurom. Szkoda, że nie oczekujemy też  od innych tej samej tolerancji. Europa i cały cywilizowany świat ma kłopot z Islamem i nie potrafi go rozwiązać.


         Ja uważam, że rozwiązanie jest jedno. Powinno się stworzyć organizacje, która likwiduje, usuwa Muzułmanów z Europy. Organizacje, która zajmuję się tylko tym problemem i żadnym innym. Skupiałaby ona  wszystkich ludzi niezależnie od ideologii i poglądów, którymi się różna; prawicowców , lewicowców, pożal się panie boże narodowców, którzy tak ochoczo uwielbiają wszczynać burdy, homoseksualistów, czy feministki. Słowem ludzi, którzy mimo różnic światopoglądowych widzą, jakim wielkim grożeniem jest islam.  


          Europa powinna się wreszcie określić ,gdzie   jej kulturowe granice, bo moim zdaniem nie może być tak, że do Unii Europejskiej mogą wejść Turcy czy Albańczycy, którzy z Europą nie mają nic wspólnego.


              Kiedy Europa otworzy oczy ? Były już zamachy w Madrycie, Londynie wcześniej w USA teraz w Paryżu. Jakich jeszcze Europejczycy chcą dowodów, aby zrozumieć, że wzajemne nieagresywne współistnienie na terenie Europy nie jest możliwe?